Fotelikiada 2015 » 2015 » Kwiecień

Waldemar Maciuszek – 2 miejsce w kategorii „Najlepszy sprzedawca” oraz „Najlepszy sklep” – wywiad

Magdalena i Waldemar Maciuszek odbierają gratulacje za zajęcie 2. miejsca w kategorii drużynowej i za zajęcie 2. miejsca w kategorii "Sprzedawca" przez pana Waldemara

Magdalena i Waldemar Maciuszek odbierają gratulacje za zajęcie 2. miejsca w kategorii drużynowej i za zajęcie 2. miejsca w kategorii „Sprzedawca” przez Waldemara

Anna Markowska: Dziś spotykamy się z Waldemarem Maciuszkiem, który zajął drugie miejsce w kategorii “Najlepszy sprzedawca” w Mistrzostwach Polski Fotelikiada 2015, a wraz z Magdaleną Maciuszek zajął drugie miejsce w kategorii drużynowej “Najlepszy sklep”.

Waldemar Maciuszek: Witam.

AM: Od kiedy bierzecie udział w Mistrzostwach Polski “Fotelikiada”?

WM: Od pierwszej edycji.

AM: Nie znudziło się Wam jeszcze?

WM: Nie, oczywiście, że nie. Jeśli czas na to pozwoli, to zawsze będziemy w tym brać udział.

AM: Jesteście już weteranami mistrzostw..

WM: (śmiech) No tak, tak….

AM: … czy zauważyliście już jakieś zmiany, które zaszły od pierwszej edycji, w ciągu tych kilku lat?

WM: Hmm… zmiany w samej Fotelikiadzie? Chodzi pewnie o skalę trudności, to jest różnie. Bo każde zadanie ma swoją skalę trudności i w jakimś sensie, za każdym razem jest trudne. Co roku nas czymś nowym zaskakujecie, więc nie można się tego po prostu “nauczyć na pamięć”. Nie można być pewnym tego, że np. “na następnej Fotelikiadzie będzie to i to konkretnie i niczym nas nie zaskoczycie”.  I to jest chyba największa trudność.

AM:  A jednak pewnie w jakiś sposób przygotowujecie się do zadań.

WM: Różnie to bywa. Wiem, że są publikowane listy fotelików czy grafiki na Facebooku, pokazujące jak się przygotować, ale nie zawsze jest czas, żeby w pełni z tego skorzystać. Próbujemy powtarzać tyle ile się da – jeśli chodzi przede wszystkim o teorię.

AM: Czyli można powiedzieć, że dużej mierze podstawą Waszego przygotowania jest Wasza codzienna praca z klientem?

WM: Dokładnie tak. Ale nie tylko, bo cały czas uczestniczymy w życiu waszego serwisu, w organizowanych przez Was konferencjach i szkoleniach. Ocieramy się o to, albo jesteśmy w tym obecni.

AM: Wspomniałeś o szkoleniach – ostatnio znowu braliście w nich udział – czy myślisz, że warto powtarzać takie szkolenia co kilka lat?

WM: Warto, dlatego że nie wszytko się pamięta i niektóre rzeczy ulatują. Praca z klientami na co dzień ma swoje ramy i poza te ramy zazwyczaj się nie wychodzi. Tym bardziej, że bardziej szczegółowe rzeczy nie interesują klientów. Mało który klient chce np. słuchać, o co chodzi z homologacjami itd. I tutaj takie szczegóły, które się zapomina, wychodzą w testach.

AM: Czy to, że byliście przez dwa lata z rzędu mistrzami, a teraz jesteście wicemistrzami, jest przez Was używane w biznesie – czy promujecie się pod tym kątem?

WM: Nie. Raczej nie. Zazwyczaj klienci sami o tym wspominają, gdy do nas przychodzą, ale my sami nic z tym nie robimy. Sam tytuł to nie wszytko. Dla klienta jest istotne przede wszystkim to, jaką wiedzą popiszesz się podczas sprzedaży, co mu przekażesz.

AM: Wspomniałeś jednak, że wiele osób wie o tym, że jesteście mistrzami, że jesteście sławni. Czy można więc powiedzieć, że macie już swoją markę?

WM: W tym sensie zgadzam się – jest na naszej stronie głównej stronie informacja, że sklep zwyciężył w poprzednich edycjach we wszystkich trzech kategoriach. Więc taka forma reklamy istnieje.

AM: Czy w przyszłym roku można się Was spodziewać na kolejnych Mistrzostwach Polski Fotelikada 2016?

WM: Otwieramy niedługo sklep, więc na pewno będzie bardzo dużo obowiązków i mniej czasu, ale postaramy się być.

AM: Serdecznie zapraszamy, tym bardziej, że wszyscy zwycięzcy tegorocznej edycji zapowiedzieli, że będą ostro walczyć w przyszłych zawodach.

WM: Oczywiście, walczmy, bo od tego są zawody!

AM: Dziękuję bardzo za rozmowę i powodzenia z nowym sklepem!

WM: Dziękuję, tym bardziej, że będzie to nowe miejsce, z pełnym asortymentem i stanowiskiem dla samochodów, na które będzie można wjechać, pod dachem, w garażu i tam dokonać doboru fotelikach.

AM: Ale nadal będą to tylko foteliki z niezależnymi testami zderzeniowymi?

WM: Tak, to się u nas nigdy nie zmieni, bo dla nas miarą mistrza Fotelikiady jest dobieranie tylko i wyłącznie bezpiecznych fotelików.

AM: Dziękuję w takim razie raz jeszcze.

WM: Dziękuję.

Najlepszy Sprzedawca i najlepszy Sklep (drużyna) – wywiad z Piotrem Libiszewskim Od Narodzin (Częstochowa)

libiszewski

Piotr Libiszewski z OdNarodzin.pl z Częstochowy – podwójny zwycięzca Mistrzostw Polski Fotelikiada 2015 – indywidualnie (najlepszy sprzedawca) i grupowo (najlepszy sklep).

 

 

Anna Markowska: Panie Piotrze został Pan Mistrzem Polski w Mistrzostwach Fotelikiada 2015 w kategorii „Sprzedawcy”. Czy było trudno?

Piotr Libiszewski: Było trudno. Wydaje mi się, że było troszkę trudniej niż w zeszłym roku. Mam wrażenie, że trzeba było mieć naprawdę spore doświadczenie, żeby uporać się ze wszystkimi zadaniami – wykryć wszystkie błędy i poradzić sobie z dopasowaniem fotelików, które trzeba było w trakcie Mistrzostw zamontować.

AM: Trudniej niż w zeszłym roku, ponieważ w zeszłym roku też brał Pan udział w Mistrzostwach i zajął Pan…

PL: Trzecie miejsce.

AM: Czy przez ten rok ćwiczył Pan w jakiś specjalny sposób, przygotowywał się Pan do kolejnych Mistrzostw?

PL: W żaden konkretny sposób, raczej podczas codziennej pracy z fotelikami, z doborami – mamy z tym codziennie do czynienia praktycznie każdego dnia i chyba nie da się wszystkich sytuacji przewidzieć, większość rzeczy wychodzi w trakcie indywidualnej pracy z klientem.

AM: A jaki był najtrudniejszy albo najdziwniejszy przypadek, z jakim spotkał się Pan w swojej pracy?

PL: Chyba najtrudniejszą rzeczą było zamontowanie fotelika na kanapie, która była wykonana w całości z miękkiej gąbki i fotelik tak mniej więcej 15 cm musiał być wgnieciony w to siedzenie…ale się udało.

AM: A jeśli chodzi o zadania na tegorocznej Fotelikiadzie, które były najtrudniejsze – według Pana?

PL: Jeżeli chodzi o znajdowanie błędów, wydaje mi się, że była to stosunkowo łatwa część. Znając prawidłowy sposób montażu wszystkich fotelików wykrycie błędów nie stanowi większego problemu. Większym problemem było dopasowanie odpowiedniego fotelika, czy najlepszego fotelika, do danego samochodu. Dodatkowo mieliśmy do czynienia z fotelikiem, którego nie ma na polskim rynku, był to fotelik dostępny tylko na rynku amerykańskim, więc był to praktycznie pierwszy raz, kiedy miałem do czynienia z tym fotelikiem. Ale też się udało sobie poradzić.

AM: Jest teraz Pan Mistrzem. Czy wykorzysta to Pan w swojej pracy?

PL: Na pewno. Przede wszystkim ten tytuł o czymś świadczy, ale daje dodatkową odpowiedzialność. Nie można spocząć na laurach, nie można sobie tego tytułu przyjąć, że „jestem najlepszy, wow, fajnie” i na tym poprzestać. Czyli trzeba dalej się kształcić, wiadomo, że nie mam wiedzy absolutnej w tym temacie, bo chyba nikt nie ma…albo niewiele osób ma. Na pewno taki tytuł mobilizuje, daje też jakieś poczucie, że jest się dobrym, ale dodatkowo trzeba cały czas się kształcić i starać się być lepszym w tej dziedzinie.

AM: Właśnie, czy ma Pan jakieś wskazówki dla osób, które chciałyby Pana zdetronizować w przyszłym roku?

PL: Pierwsza wskazówka: jestem gotowy (śmiech). Jeżeli chodzi o ewentualne wskazówki dla potencjalnych konkurentów w przyszłym roku, wydaje mi się, że każdy powinien tę pracę brać bardzo serio, bo odbija się to czasami w stopniu bardzo znaczącym na zdrowiu, czy nawet życiu, dziecka, któremu ten fotelik dobieramy. Im mocniejsza będzie konkurencja w przyszłym roku, tym lepiej będzie dla branży i bezpieczeństwa dzieci. Będzie to świadczyło o większej liczbie fachowców, którzy w całej Polsce są w stanie pomóc rodzicom dopasować fotelik dla ich dzieci i dodatkowo zwiększyć bezpieczeństwo w razie jakiegoś zagrożenia.

AM: Kończy Pan również szkolenie „Doradca ds. bezpieczeństwa dzieci w samochodach”. Czy to mogło Panu w jakiś sposób pomóc w wygranej, w przejściu przez zadania konkursowe?

PL: Pomogło mi w znaczącym stopniu. To szkolenie daje takie duże poczucie, jak jest to wszystko ważne, i ile jest niuansów, ile jest rzeczy bardzo istotnych, wręcz kluczowych, o których bardzo często się nie wie. Także, jeżeli chodzi o to szkolenie, bardzo, bardzo mocno zwiększyło moją wiedzę i dodatkowo taką świadomość, że jeszcze dużo pracy przede mną.

AM: Czy spodziewać się Pana na zawodach w przyszłym roku?

PL: Oczywiście.

AM: Do zobaczenia.
PL: Do zobaczenia.

Krzysztof Harlak – Mistrz Polski w kategorii „Najlepszy handlowiec”

Krzysztof Harlak, Izabela Zimecka i Agnieszka Winkel, czyli Logis S.A. cieszy się ze zwycięstwa

Krzysztof Harlak, 1 miejsce w kategorii „Najlepszy Handlowiec”, wraz z zespołem Logis S.A. ,cieszy się ze zwycięstwa w Mistrzostwach Polski Fotelikiada

Anna Markowska: Rozmawiam z Mistrzem Polski Krzysztofem Harlakiem, z Logis S.A., przedstawicielem marki Recaro, który został pierwszym Mistrzem Polski w kategorii „Przedstawiciele Handlowi”. Czy było trudno?

Krzysztof Harlak: Dzień dobry. Czy było trudno? Było parę takich zadań, które mogły zaskoczyć. Łatwo nie było, ale się udało.

AM: A czy uważa Pan, że ta nowa kategoria „Przedstawiciele Handlowi”, której nie było do tej pory w Mistrzostwach, jest potrzebna?

KH: Jest potrzebna, dlatego że, moim zdaniem, zmusza i mobilizuje przedstawicieli handlowych do tego, żeby tę wiedzę poszerzać, i żeby się wspinać na jeszcze wyższy poziom, żeby też prawidłowo klientów podczas swojej pracy informować. Jest ta kategoria potrzebna.

AM: Niektórzy zgłaszali obawy, uwagi, że dla przedstawicieli handlowych może to być trudniejsze niż dla sprzedawców, ponieważ będą musieli zmierzyć się z fotelikami, których nie mają w swojej ofercie.

KH: Być może to byłaby słuszna uwaga, natomiast jest czas na to, żeby się przygotować, jest wcześniej ogłoszona lista fotelików, które będą brały udział, których będzie trzeba się nauczyć, i które trzeba będzie prawidłowo zamocować. Tak, że tutaj jest czas na to, żeby się przygotować. Myślę, że doświadczony przedstawiciel handlowy, który wiele lat pracuje w branży, powinien sobie spokojnie sobie z tym poradzić, z racji tego, że z tymi innymi produktami również ma do czynienia, bo dobry przedstawiciel handlowy musi też znać konkurencję.

AM: A czy zgadza się Pan z tym, że są pewne zasady, reguły uniwersalne dla wszystkich fotelików?

KH: Nie. Generalnie każdy samochód i każdy fotelik jest zupełnie inny i powinien być za każdym razem prawidłowo dopasowywany i do dziecka, i do samochodu. Tak, że nie ma ani uniwersalnych rozwiązań, które pasują wszędzie i do wszystkich. Każdy fotelik tak naprawdę ma swoje wady i zalety i to decyduje o tym, że fotelik jest kompatybilny lub nie z samochodem.

AM: Które zadanie, albo który przypadek przedstawiony w trakcie Mistrzostw uważa Pan za najciekawszy, najbardziej niespodziewany lub najtrudniejszy?

KH: Myślę, że tutaj kwestia oceny prawidłowości zamocowania. Czyli trzeba być bardzo spostrzegawczym, bo pewne zadania były dość podchwytliwe i trzeba było chwilę się zatrzymać przy nich i sprawdzić, czy faktycznie te foteliki są prawidłowo zamocowane. Nie będę zdradzał szczegółów, bo bym ułatwił temat na przyszły rok (śmiech), tak że pewne elementy zauważyłem, którymi się nie będę dzielił. Będzie mi łatwiej w przyszłym roku pewnie (śmiech).

AM: A więc będzie Pan zazdrośnie strzegł swojego tytułu. A może jednak jakieś wskazówki dla tych, którzy chcieliby znaleźć się chociaż w pierwszej trójce?

KH: Trzeba pracować ciągle. Pojawiają się na rynku nowości. Trzeba je oglądać przy okazji wizyty u klientów, podpatrywać też konkurencję i samemu również tę wiedzę sobie podnosić. I trzeba być spostrzegawczym, tak że w momencie, kiedy już startujemy, to trzeba dokładnie przyjrzeć się, jak te foteliki są montowane. I oczywiście poszerzać swoją wiedzę teoretyczną. Jednym z zadań był test, więc wszystkie nowości prawne i aspekty techniczne też trzeba sobie przyswoić. Tę wiedzę teoretyczną też trzeba sobie rozwijać.

AM: Obecnie kończy Pan po raz kolejny szkolenie „Doradca ds. bezpieczeństwa dzieci w samochodach”. Czy to w jakiś sposób pomogło Panu przejść przez zadania podczas Mistrzostw i czy to w ogóle ma sens tyle razy brać udział w – można by pomyśleć – tym samym szkoleniu?

KH: Każde szkolenie tak naprawdę ma sens. Ta wiedza gdzieś tam z czasem sobie ulatuje. Z racji pracy też nie mamy czasu zbytnio usiąść do tego wszystkiego, dlatego takie szkolenie jest ważne. Odświeżamy sobie tę wiedzę, spotykamy foteliki, których na przykład na rynku nie mamy zbyt wiele i nie możemy ich spotkać w sklepie. To jest ten czas na to, żeby sobie tę wiedzę przyswoić, odświeżyć, zapoznać się z nowościami konkurencji lub z jakimiś nietypowymi fotelikami. Fajną rzeczą u fotelik.info jest to, że możemy sobie pooglądać foteliki ze Stanów, podpatrzeć jak tam wyglądają fotele, sposoby montażu. Ta wiedza jest znacznie szersza i ona pomaga w codziennej pracy.

AM: Czy spotkamy się w przyszłym roku na Mistrzostwach?

KH: Na pewno, tanio skóry nie sprzedam (śmiech). Będę się starał. Tu obiecuję, że będę chciał wypaść jak najlepiej.

AM: Życzę powodzenia i do zobaczenia w przyszłym roku.
KH: Dziękuję do zobaczenia.

3. najlepszy sprzedawca Mistrzostw Polski Fotelikiada 2015 – Marcin Kryski

kryski

Marcin Kryski – zdobywca trzeciego miejsca w kategorii „najlepszy sprzedawca”

 

Anna Markowska: Rozmawiam z Panem Marcinem Kryskim, który zajął trzecie miejsce w kategorii “najlepszy sprzedawca” w tegorocznych III Mistrzostwach Polski “Fotelikiada 2015”. Panie Marcinie, czy to było dla Pana zaskoczenie?

Marcin Kryski: W ogóle sama Fotelikiada była dla mnie zaskoczeniem. Nie jechałem na targi z możliwością uczestnictwa w tych mistrzostwach. Tym bardziej wielkim zaskoczeniem jest dla mnie trzecie miejsce. Tak więc bardzo pozytywnie to wyszło.

AM: Był Pan jednym z ostatnich uczestników, którzy przystąpili do zadań, chyba nawet ostatnim…

MK: Tak, dokładnie, tak na szybko, chyba ostatniego dnia, w ostatnich minutach przystąpiłem do zadań, ale wszystko się na szczęście udało.

AM: A czy były zadania trudne, zaskakujące?

MK: Część niektórych zadań na pewno zaskoczyła mnie, ze względu na nieznajomość niektórych modeli fotelików. Natomiast jeżeli chodzi o zadanie teoretycznie, raczej tylko i wyłącznie miałem problemy z nowościami, właśnie typu i-Size, natomiast większość tematów była mi już znana właśnie ze szkoleń fotelik.info i ze spotkań z Państwem.

AM: Mówił Pan, że nie był Pan przygotowany, nie spodziewał się Pan, że weźmie udział w Mistrzostwach Polski Fotelikiada, ale poszło Panu bardzo, bardzo dobrze? Jak to możliwe?

MK: [śmiech] I to jest temat dość śmieszny, ponieważ zawsze lubiłem ten temat fotelików i nie miałem problemu z rozpoznawaniem poszczególnych elementów fotelików, doborem i ogólnie tematem bezpieczeństwa dzieci w samochodach. Niemniej jednak brak przygotowania poskutkował tym, zająłem aż, albo tylko trzecie miejsce. W przyszłym roku na pewno pojawię się trochę wyżej.

AM: Będzie Pan walczył o wyższe miejsce?

MK: Oczywiście, nie mogę tego tak zostawić, że zostanę na trzecim miejscu. Przywykłem do tego, że jestem najlepszy i nie daruję [śmiech]!

AM: A cz ma Pan jakieś rady dla tych, którzy chcieliby z Panem porywalizować w przyszłym roku?

MK: Uczcie się, pamiętajcie o nauce, bo tylko to doprowadzi Was do podium, do zajęcia, trzeciego, drugiego lub pierwszego miejsca. Zawsze powtarzałem to uczestnikom swoich szkoleń wewnętrznych, że w tej branży nauka to podstawa.

AM: Skąd czerpać tę wiedzę?

MK: No jak to skąd?! Oczywiście przez fotelik.info – tylko i wyłącznie. Szkolenia praktyczne też bardzo pomagają, ale przede wszystkim teoria – najlepiej właśnie przez szkolenia fotelik.info

AM: Proszę jeszcze powiedzieć, od ilu lat zajmuje się Pan fotelikami samochodowymi?

MK: Od czterech lat zajmuję się bezpośrednio fotelikami i tematem związanym z bezpieczeństwem dzieci.

AM: Czy mógłby więc opowiedzieć nam Pan o jakimś ciekawym przypadku, związanym z bezpieczeństwem dzieci w samochodach, z którym spotkał się Pan podczas tych lat praktyki?

MK: O wow! Tak na szybko… hmmm… musiałbym się zastanowić. Trochę widziałem, trochę przeżyłem, śmiesznych, ciekawych przypadków, na razie nie jestem sobie w stanie teraz, na szybko przypomnieć.

AM: W takim razie może przy kolejnej rozmowie opowie nam Pan o kilku może nawet takich przypadkach, może nawet przerażających…

MK: Tak, to też. Takich przypadków jest sporo, teraz przychodzą mi do głowy foteliki 0-13 kg. Często widziałem, nawet tak “pod bokiem”, foteliki w samochodzie niezapięte pasami, albo standardowo – złe prowadzenie pasa, odwrotne, czyli barkowy przez nóżki dziecka, a pas biodrowy dookoła fotela. To są takie przypadki, które specjaliści często dość widzą w Polsce montując fotelik, dobierając fotelik i przyglądając się temu, jak jest już zapięty w samochodzie. Myślę, że nic nowego nie powiedziałem, bo temat jest znany. Zresztą wiemy, od Was, ekspertów, że 70% fotelików na świecie, a w Polsce chyba nawet 90% jest źle zapiętych. Tak więc to jest przerażające, że tyle fotelików jest źle zapinanych .

AM: To wróćmy może do samych mistrzostw. Czy w obliczu tego wszystkiego uważa Pan, że jest sens organizowania takich mistrzostw jak “Fotelikiada” właśnie?

MK: Wydaje mi się, że tak. Dzięki temu, że organizujecie Państwo takie konkursy, mistrzostwa, czyli tutaj “Fotelikiada” to zachęca samych sprzedawców, specjalistów do pogłębiania wiedzy, żeby oni sami stali się coraz lepsi, żeby wygrać te mistrzostwa, a co za tym idzie, coraz lepiej radzić sobie z tematem fotelików. Tak więc jak najbardziej to bardzo fajny pomysł.

AM: Czy wykorzysta Pan w jakiś sposób fakt, że zajął Pan trzecie miejsce w Mistrzostwach Polski “Fotelikaida 2015”?

MK: Oczywiście! W sklepie będę właśnie wieszał dyplom z trzecim miejscem i będę się tym chwalił, bo jest się czym pochwalić. Dzięki temu mam nadzieję wzrośnie też sprzedaż i będzie więcej klientów.

AM: Bardzo dobry pomysł. W takim razie gratuluję zajęcia trzeciego miejsca.

MK: Dziękuję!

AM: I życzę, aby w przyszłym roku było tak samo dobrze, a nawet lepiej!

MK: Dziękuję bardzo!

3. najlepszy przedstawiciel handlowy Mistrzostw Polski Fotelikiada – Marta Sarba

IMG_0700

Marta Sarba – trzecie miejsce w kategorii „Najlepszy przedstawiciel handlowy” – reprezentująca firmę mini-maxi

 

Anna Markowska: Dzisiaj Marta Sarba, trzecie miejsce w Mistrzostwach Polski Montowania Fotelików “Fotelikiada” 2015 w nowej kategorii – przedstawiciele handlowi. Jak było?

Marta Sarba: Ciężko, bo było dużo podchwytliwych zadań.

AM: Czy jest takie zadanie, które najbardziej utkwiło Ci w pamięci?

MS: Może zła pozycja pałąka w foteliku 0-13 kg tyłem do kierunku jazdy? Najprostsze rzeczy mogą okazać się podchwytliwe.

AM: A jeśli chodzi o zadania teoretyczne? Niektórzy zwracali uwagę, że były bardzo trudne.

MS: Nie uważam, żeby były bardzo trudne. Trzeba posiadać po prostu dużą wiedzę, żeby nie pogubić się w odpowiedziach, przy dużej liczbie pytań, które są w gruncie rzeczy do siebie podobne. Trzeba po prostu wiedzieć, co wybrać.

AM: W jaki sposób przygotowywała się Pani do tego konkursu, czy podeszła do niego Pani “z marszu”?

MS: Do teoretycznego podeszłam rzeczywiście “z marszu”, ucząc się na testach w ramach e-learningu po szkoleniu organizowanym przez fotelik.info. Jako młoda matka nie mam zbyt wiele czasu, ale starałam się w tygodniu przynajmniej dwa-trzy razy usiąść do tych testów.  A jeśli chodzi o zadania teoretyczne – to tym bardziej się cieszę, bo jestem chyba “najświeższa” z zespołu biorącego udział w “Fotelikiadzie”.

AM: Właśnie wspomina Pani o testach, które były dostępne w ramach szkolenia. Czy to szkolenie w jakiś sposób przyczyniło się do Pani sukcesu w samych mistrzostwach?

MS: Jak najbardziej. Otworzyły mi się bardzo oczy i zauważyłam, że fotelik to nie jest po prosu siedzisko, które się montuje w samochodzie. Zmienił się absolutnie mój punkt widzenia. Teraz nie dobieram fotelika samochodowego do tapicerki, tylko najpierw do samochodu, a potem do dziecka – biorąc pod uwagę to, czy pasuje mi do kanapy, a później dopiero patrzę, czy tapicerka mi się podoba, czy nie. Producenci zawsze przygotowują sześć-siedem kolorów w danym modelu, więc nie ma takiej opcji, żeby nie dobrać. Testy uzmysłowiły np. to, jak ważna jest anatomia człowieka. Niby wiemy o tym, ale zapominamy, że dziecko nie ma sztywnego kręgosłupa, że w momencie, gdy położymy fotelik 0-13 na encyklopedii, tak jak ja to robiłam, żeby  był dobry kąt, a cała reszta nie musiała być ważna, o może mu, w cudzysłowie, głowę urwać. Tak więc testy mi bardzo pomogły i nie ukrywam, że wiele z tej wiedzy przekazałam już znajomym. W towarzystwie jestem już ekspertem, gdy pytają się mnie jak to zrobić? a jaki fotel? Wtedy mówię: nie, złe pytanie, jakie dziecko, jakie auto, bo fotel jest do dziecka i do auta. Chciałabym mieć zawsze dostęp do tych testów, aby móc sobie odświeżać tę wiedzę, bo o tym się zapomina, popełniamy błędy, a ta wiedza jest nam potrzebna. W momencie, gdy np. klient zapyta się mnie: a dlaczego tak, a nie tak? to w tym momencie potrzebna jest mi wiedza z fizyki. Więc potwierdzam raz jeszcze: szkolenie bardzo pomaga

AM: Szkolenie obejmowało nie tylko testy, ale także kilka dni ćwiczeń praktycznych, które odbywały się stacjonarnie. Czy tam też było coś takiego, co przydało się również podczas samej Fotelikiady?

MS: Tak, zdecydowanie, ponieważ Mateusz, z którym miałam testy praktyczne nauczył mnie jednej rzeczy – najpierw dobieraj na oko – jeśli widzisz od razu, że fotela nie wejdzie – a po długiej praktyce już się takie rzeczy po prostu widzi – to najpierw dobierałam na oko – czy to jest np. dobra podstawa w foteliku 0-13 kg do danej kanapy, czy nie jest za wąska, czy to w ogóle ma szansę pasować. Później, w tych większych fotelikach do najpierw montujemy dziecko w fotelu – bo to też nam skraca drogę. Jeśli zamontujemy dziecko w fotelu i będzie nam ono pasowało – montujemy w samochodzie. I jeszcze raz będę powtarzała jak mantrę: fotelik jest dla dziecka, a nie do tapicerki. Kolejną rzeczą, której nauczyłam się przy Mateuszu, w części praktycznej szkolenia, że w momencie, gdy fotelik będzie miał nawet 14 gwiazdek, a nie będzie pasował do samochodu, to ma wtedy “zero” gwiazdek. Myślę, że ćwiczenia praktyczne i egzamin praktyczny dał mi dużo, dużo więcej, bo “rozszerzył mi wyobraźnię”, inaczej niż część teoretyczna, która też tutaj jest konieczna.

AM: No tak, bo tłumaczy co i dlaczego się tutaj dzieje.

MS: Tak, tak.

AM: A czy zajęcie przez Panią trzeciego miejsca, jak Pani zauważyła, jest Pani “najświeższa” w tym towarzystwie, które podchodziło do mistrzostw – jeśli chodzi oczywiście o przedstawicieli handlowych, czy to było zaskoczenie dla Pani?

MS: Dla mnie duże, aczkolwiek ja jestem perfekcjonistką, więc trzecie miejsce było: “nie no, fajnie, ale tylko trzecie?”. Było to duże zaskoczenie dla wszystkich dookoła. Szefowa przyszła i mi bardzo serdecznie pogratulowała, koledzy nic się nie odezwali – to też o czymś świadczy [śmiech]. Widać było natomiast poruszenie wśród kolegów z konkurencyjnych firm troszeczkę i wśród klientów, którzy mnie znali. Dziesięć lat pracowałam bowiem w zabawkach, nie dotykałam więc fotelików i wózków, w których teraz pracuję.

AM: Czyli warto było brać udział?

MS: Tak, tym bardziej, że ja podeszłam do tych mistrzostw po namowach. Namówił mnie kolega z zespołu mówiąc: przecież nie masz nic do stracenia. Stwierdziłam też, że sprawdzę sama siebie, bo byłam już po szkoleniu fotelik.info i ćwiczeniach praktycznych.

AM: A za rok?

MS: Za rok na pewno będę startować, bo trzeba utrzymać pozycję…

AM: I zawalczyć o więcej!

MS: Tak, i zawalczyć o więcej.

AM: Powodzenia i do zobaczenia.

MS: Do zobaczenia!